- Strona główna
- > Relacje
- > Szlakiem rodaków i przodków na kresach dawnej Rzeczypospolitej
Szlakiem rodaków i przodków na kresach dawnej Rzeczypospolitej
Nasi parafianie mogą poszczycić się pielgrzymowaniem do różnych sanktuariów Europy. Dzieje się tak dzięki inicjatywie X Macieja Pliszki, który organizuje pielgrzymki w taki sposób, by były nie tylko wędrówką do świętych miejsc, ale jednocześnie poznawaniem narodów, ich kultury, sztuki i architektury. Są to perfekcyjnie zorganizowane pielgrzymki.
Z każdej wracamy umocnieni duchowo, wzbogaceni wiedzą i bogatsi o nowe wrażenia. X Maciej doskonale sprawdza się w roli przewodnika i opiekuna grupy. Czuwa nad wszystkimi jak ojciec i za to jesteśmy mu ogromnie wdzięczni. W ostatniej pielgrzymce wspierali Go księża - X Grzegorz Kalamarz i X Krzysztof . . . oraz bardzo pomocny kleryk Bartosz . . . Naszą szczęśliwą podróż zawdzięczamy sympatycznym i zawsze usłużnym kierowcom – p. Piotrowi Borawskiemu i p. Michałowi Dąbkowi. Wszystkim Im z głębi serca dziękujemy.
Jesteśmy jedną rodziną tak to czuliśmy . . .
Powrót z Ukrainy... Nie wspomnę o postoju na granicy . . . Po dziewięciu noclegach na kresach, pierwszy w Polsce, w Niepokalanowie, grodzie Maryi, miejscu działalności franciszkanina – św. Maksymiliana Marii Kolbego z siedzibą Wydawnictwa Ojców Franciszkanów i Radia Niepokalanów . Po porannej Mszy św. w kościele, który jest sercem sanktuarium, obfite śniadanie. Wszędzie nas , czyli pielgrzymów, dobrze karmili. Zaczynaliśmy od Głogowca, gdzie w sanktuarium siostry Faustyny Kowalskiej uczestniczyliśmy we Mszy Św. z okazji Jej 103. rocznicy urodzin mistyczki oraz odwiedziliśmy dom, w którym urodziła się. Zło żyliśmy ślubowanie odmawiania jednej cząstki różańca dziennie w imieniu nienarodzonych dzieci. Pielgrzymka to nie tylko modlitwa
i odwiedzanie sakralnych siedzib, to także obcowanie ze sobą, zwiedzanie świata i poznawanie nowych ludzi. Luba Lewak. Nasza przewodniczka po Lwowie, Wołyniu i Podolu. Matka – Polka. Patriotka. Mówi piękną polszczyzną, wciągając słuchaczy w swoje opowieści. Opowiedziała o wychowaniu w miłości do ojczyzny w jej rodzinnym domu, o prześladowaniach Polaków za czasów sowieckich, o tajnych lekcjach religii w prywatnych domach. Gdy zaczyna mówić o swej I Komunii Św. , zaczyna płakać. Jej dramatyczne opowiadanie o sukience z Hostią, którą przysłała ciotka, o tym , że najważniejsze odbywało się ukradkiem, że w przedsionku całuje księdza w rękę, a on ją głaszcze po głowie, wywołuje emocje ... Podczas rezurekcji chłopcy rzucali petardy, a kobiety ustawione w szpaler stanowiły ochronę przed milicją. Podobnych historyjek usłyszeliśmy więcej. Pani Luba z wielkim pietyzmem oprowadzała nas po ziemi przodków. Lwów. Tyle o nim słów. Pamięci. „Nie ma to jak Lwów...” Piękne miasto.
Dworzec – miejsce przyjazdu i odjazdu z kasami i peronami . Budowę lwowskiego dworca rozpoczęto w 1899 roku, zakończono w 1903. Zaprojektował go Władysław Sadłowski w stylu renesansowo – secesyjnej architektury Galicji. Był ważnym punktem komunikacyjnym miasta z Wiedniem , Berlinem , Krakowem , Warszawą, Belgradem i Budapesztem. Jego wizytówką jest przeszklony dach arkadowy. To najstarsza inżynierska konstrukcja Lwowa. Nie trudno wyobrazić sobie, jak dworzec wyglądał w okresie swojej młodości... Piękne poczekalnie, w których na pewno można było czuć się dobrze. Podróżni byli inni niż obecnie. Więcej było w tym dbałości o wszystko... To, co zrobiono, dobrze służy ad futuram rei memoriam . . .
Swą wędrówkę po Lwowie zacznę od opery.
4 października 1900 roku odbyło się uroczyste otwarcie teatru w obecności – Ignacego Paderewskiego, Henryka Sienkiewicza, Henryka Siemieradzkiego, prezydenta miasta Godzimira Małachowskiego i innych osób . . . Gmach opery poświęcił arcybiskup katolicki obrządku ormiańskiego – Izaak Mikołaj Isakowicz. Inauguracyjnymi występami były – widowisko poetycko – choreograficzne : „Baśń nocy świętojańskiej” – Jana Kasprowicza (słowa) i Seweryna Bersona (muzyka), „Janek” – Wł. Żeleńskiego i komedia „Odludki” – Fredry.
Zapraszam do spaceru cmentarną aleją . . .
Jest to najstarsza nekropolia Lwowa. Leży na malowniczych wzgórzach we wschodniej części miasta. Wśród szeregu alei, wyznaczonych przez stary drzewostan, znajdują się groby wybitnych twórców kultury, nauki i zasłużonych mieszkańców Lwowa. Mijamy nagrobki z alegorycznymi postaciami i podobiznami zmarłych. Przechodzimy obok kaplic, kolumn, obelisków i edykuł, pojawiających się w różnych stylach. Przy głównej alei znajdują się klasycystyczne i empiryczne rzeźby, m.in. Cypriana Godebskiego. Po lewej stronie od głównego wejścia stoi pomnik z wyrzeźbioną , siedzącą postacią poety – Seweryna Goszczyńskiego. Uwagę zwraca ogromny obelisk z lwem, złożony w ofierze pułkownikowi Julianowi Konstantemu Ordonowi. Są także grobowce arcybiskupów ormiańskich – Izaaka Isakowicza i Samuela Cyryla Stefanowicza . . . Nie sposób wymienić wszystkich tych , którzy zapisali się jako wielcy twórcy kultury polskiej, dlatego wymienię niektóre nazwiska, których miejsce ostatniego spoczynku znajduje się na Cmentarzu Łyczakowskim: Tadeusz Barącz – rzeźbiarz, Karol Baliński – literat, Walery Łoziński –literat, Jan Nepomucen Kamiński – twórca polskiego teatru we Lwowie Gabriela Zapolska – pisarka.
Cmentarz Łyczakowski pełni w obecnej chwili rolę muzeum. To tu spoczywają szczątki wybitnych Polaków. To tu, historia mówi Ich sarkofagami, jak na nagrobku Ordona z orłem, symbolem życia wiecznego . . . Zwiedziliśmy także Cmentarz Orląt i zatrzymaliśmy się w przy cmentarnej kaplicy, gdzie wykupiliśmy cegiełki na konserwację cmentarza. Wpisany w koronę Królestwa Polskiego, Lwów leży
w krawędzi Roztocza i Podola, między zlewiskami Morza Czarnego i Bałtyku. Gród został zbudowany przez Daniela Halickiego, który ku czci swego syna, Lwa, nazwał go Lwowem. Miasto świadczy o dawnej świetności I. i II. Rzeczypospolitej. Kulturę polską noszą w sobie stare kamienice przy rozległym bulwarze, Uniwersytet Lwowski, Politechnika Lwowska, Ossolineum, Teatr Skarbkowski, Teatr Miejski, katolickie Kościoły – Bernardynów i Jezuitów, Katedra Łacińska. . Poznajemy także Sobór św. Jura, katedrę ormiańską i cerkwie. Ze Wzgórza Zamkowego widać piękną panoramę miasta. Rozpoznajemy różne style budowli – gotyckie, renesansowe, barokowe, klasycystyczne, modernistyczne i socrealistyczne. Na fasadach zdobienia, ornamenty i attyk. Sporym zainteresowaniem cieszyła się rzeźba Szwejka w pobliżu Wiedeńskiej Kawiarni.
Następny etap to Olesko, ukr. Ołeśko nad Liberią, dopływem Styru, składa się z dwóch ulic - Szewczenki i Zamkowej. W Olesku urodzili się dwaj królowie polscy - Jan III Sobieski (1629r.) i Michał Korybut Wiśniowiecki (1639r.). Jan III Sobieski nie szczędził wysiłku, by stać się właścicielem zamku, w którym się urodził. Po jego śmierci zamieszkała w nim Maria Kazimiera. W 1892 r. zamek stał się pamiątką narodową. Prace konserwatorskie trwały w nim do drugiej wojny światowej. Po wojnie zniszczony, został ponownie odbudowany. Obecnie mieści się tam muzeum z ekspozycją ukazującą sztukę dworską z XVII i XVIII wieku.
Ze wzgórza zamkowego roztacza się piękny widok na okolicę. Potem były Podhorce z zamkiem Koniecpolskich i Poczajów, gdzie poznawaliśmy piękne prawosławne sanktuarium . W Krzemieńcu, zwiedziliśmy dworek, w którym mieszkał Juliusz Słowacki z rodzicami , obecnie znajduje się tam muzeum z pamiątkami po nim.
Kolejny pielgrzymkowy etap to Zbaraż z zamkiem Wiśniowieckich, kościołem bernardynów. W Trembowli – ruiny zamku a w Skale Podolskiej – zamek Lanckorońskich, widok na Zbrucz. W Kamieńcu Podolskim zostajemy na noc.
Zbaraż to miasto w Zach. Ukrainie w obwodzie tarnopolskim, stąd udajemy się do Trembowli, która ma bogatą historię . Nie sposób w kilku zdaniach przedstawić losy tej miejscowości, więc ograniczę się do kilku faktów. Jest jednym z najstarszych miast na Ziemi Halickiej, należącym do grodów czerwieńskich. W 1340 r. prawem spadku objął te ziemie król Kazimierz Wielki i przyłączył do Królestwa Polskiego. Mówi
o niej Janko z Czarnkowa i Jan Długosz. Miejscowy zamek zasłynął bohaterską obroną żołnierzy starosty przed Tatarami i Turkami oraz właścicielki zamku Anny Doroty Chrzanowskiej , żony komendanta Jana Samuela Chrzanowskiego, która dodawała ducha bojowego, z szablą w dłoni uczestnicząc w wypadach na wroga. Nosiła ze sobą dwa noże i groziła mężowi, że jednym zabije jego, a drugim siebie, jeśli zdecyduje się poddać zamek. Desperacja została nagrodzona i Turcy, z powodu nadciągania Sobieskiego z odsieczą, wycofali się nocą spod Trembowli. Zamek został zniszczony przez Turków w czasie ostatniego najazdu na Polskę w 1688 r.. Z obronnego zamku pozostały jedynie zewnętrzne mury i wały ziemne.
U stóp wzgórza zamkowego znajdował się kiedyś pomnik Zofii Chrzanowskiej.
W okresie austro - węgierskim poprowadzono przez Trembowlę linię kolejową, wybudowano również dworzec. Z zabytków wyróżniał się kiedyś klasztor karmelitów. W mieście była również drewniana synagoga postawiona pod koniec XVI wieku. Na południe od miasta znajdują się ruiny obronnego monastyru Bazylianów oraz cerkiew pw. św. Mikołaja z początku XVIII w.
Niewątpliwie, nietuzinkową atrakcją była wycieczka stateczkiem po Dniestrze, rejs od Uścia do Bakoty, gdzie podziwialiśmy skały klifowe i cerkiewki skalne.
Byliśmy także w Chocimiu i Jazłowcu.
W Chocimiu Polacy stoczyli wielkie walki z Turkami (1621- 1673). To zwycięstwo przyczyniło się do objęcia tronu polskiego przez Jana III Sobieskiego. To tu, Kazimierz Pułaski bronił się przed Rosjanami, którzy wymordowali konfederatów. Jazłowiec to najstarsza osada polska na Podolu należąca do Buczackich , którzy przyjęli nazwisko Jazłowieckich. Potem należała do także do Lubomirskich. Później na własność przejął ją Stanisław Poniatowski, ojciec przyszłego króla – Stanisława Augusta. Wszędzie ślady polskiej historii. . .
W Jazłowcu pielgrzymkowa koleżanka Iza ze czcią wsypała do woreczka symboliczną miarkę tamtejszej ziemi, by po powrocie rozsypać ją na grobie matki, która przez całe swe życie tęskniła za tymi stronami, gdzie jej rodzice byli ziemianami . Córka powiedziała, że dopiero tam na miejscu zrozumiała , czym dla matki były te wspomnienia . . .
W Jazłowcu w kaplicy klasztoru niepokalanek uczestniczymy we Mszy Św. W Buczaczu zwiedzamy ratusz i kościół.
Powoli zbliżamy się do kresu podróży. Podczas miłego wieczoru pożegnalnego w części artystycznej utwory – Adama Mickiewicza i Zbigniewa Herberta pięknie recytował młody, utalentowany uczeń II Liceum Ogólnokształcącego im. Mieszka I, Sebastian Dudała, który za zwycięstwo w tegorocznym konkursie recytatorskim jako nagrodę otrzymał uczestnictwo w tej, jakże bogatej w treści, pielgrzymce. . .
Krystyna Jadamska – Rozkrut