Slideshow z pielgrzymek.
Spinacz

"Szukałeś mnie Boże,
a ja dałem się znaleźć."
Święty Augustyn

Pielgrzymim szlakiem

 

Głód zawsze towarzyszył człowiekowi. Głód fizjologiczny i ten duchowy. Tęsknota za czymś lepszym. Wspanialszym. Ucieczka od codzienności . Zanurzenie się w boskości... Stąd wzięły się pielgrzymki do miejsc, gdzie pozostawili swój ślad święci, którzy wyszli z ludu, którzy żyli wśród nas. Gdzie byli Aniołowie. Tam, gdzie Bóg wyznaczył szlak...

Po Mszy Św. w Bazylice Katedralnej pw. Św. Jakuba Apostoła wyjeżdżamy z granicy o 0 9:30 h z pod serdeczną opieką młodych kapłanów – X Macieja Pliszki, organizatora pielgrzymki oraz X Marcina z Choszczna , którzy włożyli wiele serca w to, by wszyscy dobrze się czuli. Dziękujemy Im. Towarzyszy siostra Anna z zakonu uczennic Krzyża z Parafii Św. Rodziny. Najwięcej pielgrzymów jest ze Szczecina i Choszczna.

Pierwszy przystanek w Czechach w kraju Karlowowarskim przy granicy z Niemcami, w zachodniej części historycznej Bohemii. Boży Dar w jesiennej szacie czeka na turystów. Nocleg w starej plebanii przebiega przyjemnie, dzięki opiece tutejszego pracownika Polaka - ( znanemu wielu, ze szczecińskiej katedry), który zatroszczył się, by każdy czuł się wygodnie i dobrze . ,,Uczmy się siebie nawzajem i dawajmy miłość drugiemu człowiekowi” – mówił X Marcin w swojej konferencji, który każdego dnia zadziwiał nas doskonale przygotowanym nowym tematem. Przez Karlove Vary jedziemy do Dachau, znanego jako miejsce kaźni duchowieństwa. Tam zmarł, prawdopodobnie od śmiercionośnego zastrzyku Bł.bp Michał Kozal. Tam też więziony był bp Kazimierz Majdański, którego fragmenty książki z pobytu w obozie na miejscu kaźni odczytał X Maciej, zachowując dramaturgię sytuacji i chwili. W Dachau nie widziałam gołębi, nie było ich na dachu, nie chodziły po piasku.  Były piece i Pieta skulona od rozpaczy, i łza nieproszona w czyimś oku... Świadectwo tamtych trudnych dni zobaczyliśmy w krematorium i w Kaplicy śmiertelnego lęku Chrystusa, w miejscu modlitwy karmelitanek bosych.

W trzecim dniu wyruszyliśmy do La‘ Salette. Wspinaliśmy się krętymi drogami górskimi na coraz większe szczyty. Mijaliśmy miejscowości z charakterystyczną prowansalską zabudową. Czasami dech zapierało z wrażenia, zwłaszcza w okolicach Grenoble, gdzie na krótką chwilę zatrzymaliśmy się , by wspomnieć o Tych, którzy zginęli tam w wypadku... Najgorzej było z podjazdem w okolicach, gdzie najwyższy szczyt – L‘ Obiu ma 2800 m n.p.m. Niektórzy mieli niewyraźne miny... Za miasteczkiem Corps tabliczka z napisem – La‘ Salette - 15 km . Ostre zakręty pod strzelistą górę zdają się nie mieć końca. Napięcie wzrasta, ale już widać dwie wieże neoromańskiej bazyliki i kompleks hotelowy. Dzięki dużym umiejętnościom naszych Panów kierowców zajechaliśmy szczęśliwie. Każdego dnia odmawialiśmy różaniec i śpiewaliśmy Godzinki oraz religijne pieśni. To umacniało nas w wierze, że dojedziemy bezpiecznie.

MON AME EXALTE LE SEIGNUER EXULTE MON ESPIRI EN DIEU MON SAUVEUR
LC 1,46-47

Taki cytat ( ,,Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy”) powitał nas w bazylice, gdzie uczestniczyliśmy we Mszy Świętej. Sanktuarium Matki Bożej Płaczącej opiekują się misjonarze saletyni, powita nas życzliwie ojciec - Konrad, który zachował się jak prawdziwy gospodarz i osobiście zaprowadził miejsc noclegowych oraz uczestniczył we wspólnej modlitwie i oprowadził po sanktuarium, za co jesteśmy Mu ogromnie wdzięczni. La‘ Salette nadal obdarza łaskami. Człowiek tu się otwiera, jego serce się zmienia przynajmniej na chwilę i to już jest mały cud. Piękna Pani ukazała się piętnastoletniej Melanii Calvat i jedenastoletniemu Maksyminowi Giraud na górze La‘ Salette w wysokich Alpach (ponad 2000 m n.p.m.) . Na Jej piersiach widniał krzyż z Jezusem Chrystusem z zawieszonymi narzędziami – młotkiem i obcęgami. Z krzyża emanowała nieziemska jasność okalająca Maryję, przekazującą przesłanie, mające za zadanie obudzić do życia religijnego i przeciwstawianie się obojętności.

Wieczorem, jak poprzedniego dnia, uczestniczyliśmy w marszu światła... Ranek powitał nas śnieżnobiałą mgłą. Głowy mieliśmy w chmurach i kolejny wyjazd - do Florencji. Zjazd z gór równie niebezpieczny i pełen emocji jak wjazd. Gdzieś na dole otwarte paszcze przepaście gotowe w każdej chwili pochłonąć... Przystanek w Turynie. Jego nazwa pochodzi od celtyckiego Tau, oznaczającego góry. Turyn jest głównym ośrodkiem Piemontu. W katedrze turyńskiej od r.1578 przechowywany jest całun turyński., jedna z najważniejszych relikwii chrześcijaństwa. Patronem Turynu jest Jan Chrzciciel. Z Turynem związany był Jan Bosko. Nie tak długi, ale owocny pobyt we Florencji mieście artystów z popularnym Mostem Złotym wzbogaca naszą wiedzę o kulturze Włoch. Jest czas na relaks. W sklepikach dużo uroczych pamiątek. We Florencji pochowany został Michał Anioł. Zatrzymujemy się też w Pizie przy Krzywej Wieży, znakiem rozpoznawczym Włoch. Rzeczywiście, wieża, do której, marszowym krokiem prowadził nas wspaniały x Maciej, zapiera dech w piersiach, zarówno, czy się na nią patrzy z bliska, czy z daleka. Obok katedra i baptysterium. Całość stanowi zespół architektoniczny w stylu romańskim. X Maciej doskonale poradził sobie z rolą przewodnika, dokładnie omawiając poszczególne zabytki, tak było za każdym razem. Nocleg w Montecatini Terne. Kolejny przystanek – Siena, miasto w Toskanii. Siena była kiedyś etruskim osiedlem. Najwspanialszym zabytkiem jest katedra z XII w. (Duomo) z amboną Nicola Pisano. W XIII i XIV w. powstała sieneńska szkoła malarska. W 1240 r. założono w Sienie uniwersytet, jeden z najstarszych w Europie. Żyła tu i działała św. Katarzyna. Podczas trzech dni w Rzymie uczestniczyliśmy we Mszach św. - pierwsza w Polskim Instytucie Papieskim, druga przy Grobie Jana Pawła II i trzecia w Bazylice św. Piotra, której ofiarę sprawował papież Benedykt XVI . Były to ogromne przeżycia nie tylko ze względu na specyfikę miejsca, znaleźliśmy się przecież w kolebce chrześcijaństwa, ale głównie dlatego, że byliśmy tak blisko naszego ukochanego Ojca Świętego. Rzym zachwycił wszystkich bogactwem i różnorodnością kościołów oraz antyczną i renesansową zabudową. Oczywistą sprawą jest, że będąc w Rzymie, Polacy odwiedzają Polski Papieski Instytut Kościelny, gdzie przyjął nas serdecznie X Rektor. Uczestniczyliśmy tam, jak już wcześniej wspomniałam we Mszy Świętej. W kaplicy, pamiątki po Janie Pawle II – różaniec i złota róża. W kolejnych rozważaniach konferencyjnych nasz Kapłan Marcin podjął temat modlitwy i prawdziwego dobra. Ważnym punktem w Rzymie jest Bazylika św. Jana na Lateranie, właściwie Arcybazylika Najśw. Zbawiciela, św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty na Lateranie, jedna z czterech bazylik papieskich ( patriarchalnych ). Ważnym punktem w Rzymie jest Bazylika św. Jana na Lateranie, właściwie Arcybazylika Najśw. Zbawiciela, św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty na Lateranie, jedna z czterech bazylik papieskich ( patriarchalnych ) . Interesującym miejscem w Rzymie jest Panteon – miejsce pamięci poświęcone wszystkim bogom z r. 125 n.e. W XIV w. przekształcony został w kościół chrześcijański przez papieża Bonifacego IV. Obecnie jest to katolicki kościół pw. Marii od Męczenników. Rzym to nie tylko przepiękne kościoły, w których tradycja i historia, wnikając w siebie, mieszają się z wielką sztuką, to także wiekowe budowle związane ze sławnymi osobami. Jakże nie zachwycać się panoramą wiecznego miasta, skoro co krok rzeczywistość przegląda się w antycznym świecie. Trochę nostalgii przy Fontannie di Trevi. Forum Romanum (rynek rzymski), inna nazwa Forum Magnum – plac w starożytnym Rzymie u stóp Kapitolu i Palatynu, centrum polityczne i towarzyskie Rzymu okresu republiki stanowi pamiątkę odległych czasów.

W poniedziałek, 30 września 2007 r. - Monte Cassino. Najpierw zwiedziliśmy klasztor, który jest narodowym pomnikiem Włoch. Na cmentarzu uczestniczyliśmy we Mszy Św. i ,, ... tylko maki na Monte Cassino czerwieńsze będą, bo z polskiej zrosły krwi...”. Następnie San Angelo. Sanktuarium opiekują się polscy księża - Księża Michalici. Msza Św. w Bazylice Św. Michała Archanioła (od V w.) na górze Gargano. Źródłem kultu Anioła są cztery objawienia. Święty Pio z Pietrelciny koło Neapolu, włoski święty, w 2002 roku został kanonizowany przez Jana Pawła II. 02 do 03 października to czas rozłożony między San Angelo a San Giovanni Rotondo. Tym razem Msza Św. przy grobie Ojca Pio a także Droga Krzyżowa na górę. Mieliśmy szczęście, w Sanktuarium złożyliśmy hołd Matce Boskiej Fatimskiej, której figurkę przywieziono z Fatimy. W naszej drodze pielgrzymiej także Lanciano. Cud zdarzył się w VIII wieku. Po dokonanej konsekracji hostia stała się Ciałem, a wino przemieniło się w żywą Krew, krzepnąc w pięciu różnej wielkości grudkach. Badania wykazały, że Ciało jest prawdziwym ciałem, a Krew - prawdziwą Krwią. Złożenie hołdu w tym miejscu było szczególnym wyróżnieniem. Świątynią w Lanciano opiekują się franciszkanie. Natomiast skarbem sanktuarium w Manopello jest chusta Weroniki, na której widoczny jest wizerunek Chrystusa. Manopello jest skromnym miasteczkiem Abruzji. Stąd udaliśmy się do Foligno w Umbrii, gdzie urodziła się bł. Aniela, tu w kościele św. Franciszka znajdują się jej relikwie. Nocowaliśmy w Domu Pielgrzyma u polskich sióstr. Asyż - miasto św. Franciszka i św. Klary. Wszędzie ślady św. Franciszka. W małej kapliczce przy figurze Świętego radośnie gruchotały dwa gołąbki. A róże bez kolców, legendą związane ze św. Franciszkiem, zachwycały głęboką zielenią liści. Ekologicznie. Jakby sobie tego życzył Franciszek. Kolejne miejsca to - Loreto i Padwa. Loreto jest miejscem kultu Maryjnego, w bazylice z XV w. znajduje się nazaretański dom Maryi - „Święty Dom”, przywieziony w r. 1224 do Loreto. Od szosy adriatyckiej wzdłuż cmentarza prowadzi do bazyliki tzw. „Święta Droga”, przy której znajduje się piętnaście kapliczek z piętnastoma tajemnicami różańcowymi. Na końcu, nad polskim cmentarzem, znajduje się Kaplica Chrystusa Ukrzyżowanego, a na pilastrze kaplicy wykuto napis w j. włoskim poświęcony spadochroniarzom Italii. Położony na wzgórzu Cmentarz Polski odbija się w lazurze włoskiego nieba. Jest na nim 1080 grobów polskich żołnierzy z okresu II wojny światowej, którzy bronili sanktuarium. Przypomina o tym pamiątkowa tablica na filarze bazyliki przy polskiej kaplicy. Cmentarz jest bardzo ładnie położony. Trzema tarasami wznosi się w górę aż do bazyliki loretańskiej. Najbliższy następny przystanek - Padwa w prowincji Wenecja z jednym z najstarszych (po Bolonii) uniwersytetów w Europie (1222r.), gdzie wykładał Galileusz, a studiowali – Mikołaj Kopernik, Jan Kochanowski i Jan Zamoyski. W mieście znajdują się liczne renesansowe budowle, słynne freski Giotta i renesansowy pomnik konny Donatella. Jak Padwa to oczywiście romańsko- gotycko- bizantyjska Bazylika św. Antoniego Padewskiego. Ostatni przystanek - Wenecja. Pałac Dożów – Palazzo Ducale, rezydencja dożów i siedziba władz weneckich, lśni jak perła w przepysznej architekturze miasta kanałów z mostami. Najbardziej popularnym jest Most Westchnień, do tej pory, jak się dobrze wsłuchać, unoszą się westchnienia skazańców prowadzonych tędy do więzienia... Główną arterią wodną miasta jest Kanał Grande, od Piazale Roma do placu Św. Marka i dzieli Wenecję na dwie części. Wzdłuż kanału bogaci wenecjanie zbudowali swe pałace. Wenecja to nie tylko kościoły. To także raj dla kobiet. Oczu oderwać nie można od tych licznych błyskotek, słynnych weneckich masek, misternej biżuterii. Pożegnaliśmy Wenecję łzami wzruszenia, a ona nas rzęsistą ulewą. A prosto z Wenecji do Szczecina . Oczywiście, nie obyło się bez spacerów nad morzem jak i morskiej kąpieli oraz innych atrakcji . . .

 

Krystyna Jadamska -Rozkrut